przeczesuje
wróżebne fusy.
Próbuje wybrać
górską ścieżkę,
lecz jej szczyt
tonie
w miliardach ścieżek —
prawie
nieprawdopodobnych.
Jak trudno
posiąść cień wiedzy
o niemartwej
strukturze nade mną.
Jak gdyby
komórka
mogła zorientować się,
że jest
w palcu.
A przecież czujemy
ten ogrom
zmysłami
i
przyjaznymi
maszynami.