Przez uchylone okno
chłoniemy
świat chaosu,
filtrowany przez osobliwości,
dające czasem
zjawiskowe kombinacje.
To nie atomy
tworzą porządek,
lecz funkcje,
wydychające chwilowe stany
jak tęczowe bańki mydlane –
przemijające struktury
w równowadze.
Istoty
to kolorowe funkcje
w bezkresnej matematyce,
wdmuchującej sens
do chaosu –
warunek pierwszego porządku.
My, bańki mydlane,
pękamy z dumy
na otaczający nas
potencjał kreacji.
Podobno
jesteśmy na Jego podobieństwo,
bo i u nas
idea niematerialna
ma moc
jak najbardziej twórczą –
materialną
lub tylko wirtualną.
My – na podobieństwo Boga.
Okno – na podobieństwo moje.
Cień –
na podobieństwo okna…